Galeria miesiąca: Święta Bożego Narodzenia we Włoskich miastach
Erasmus w Molise: Magiczne Termoli
Moja przygoda pod banderą Erasmusa rozpoczęła się półrocznym wypełnianiem sterty druków, podań, zaświadczeń…. Czyli to co zna każdy przyszły Erasmus.
Następnie wystarczyło przepchać się z 30 kg walizką na jeden z krańców Włoch, odnaleźć mieszkanie i już można było zacząć cieszyć się pozostałymi urokami jakie życie studenta za granicą nam oferuje. A oferuje nam ich sporo.
Miasteczko Termoli jest to typowe miejsce wypoczynkowe dla turystów spragnionych morza i ciał w bikini wylegujących się na plaży. Piękna wizja studiowania gdyby nie był to semestr zimowy. Jak się okazuje w nadmorskich włoskich miejscowościach zimno i wilgoć doskwiera z podwojoną siłą w porównaniu z naszym ojczystym krajem. Jednak mieszkanie na 6 piętrze nad samym morzem z niebagatelnym widokiem, spacery i jogging po plaży gdy wyjdzie wreszcie słońce, wynagradza wszystkie niedogodności.
Poziom na Universita’ del Molise nazbyt wysoki nie był. Jednak podczas egzaminów, wbrew pogłoskom o pobłażliwości dla „Erasmusów” , profesorowie traktowali nas na równi z tamtejszymi studentami. Nie wspomnę o wiecznych problemach z dokumentami, gdyż to na południu jest bardziej niż oczywiste.
Najważniejszym jednak punktem programu „Erasmus” jest poznawanie obcej kultury. Z poznawaniem kultury włoskiej , myślę, że nikt nie ma większych problemów . Na południu Włosi są wyjątkowo otwarci, sympatyczni i , co mnie osobiście bardzo zdziwiło, chętni do pomocy. Nawet osoby , z którymi miałam mały kontakt, same ofiarowywały pomocną dłoń przy zbieraniu materiałów naukowych. Życie towarzyskie kwitnie tam również i w nocy. Mimo iż, jest to nie za wielkie miasteczko , leżące obok dwóch równie małych wakacyjnych miasteczek, na brak pubów i dyskotek nie można było narzekać. Każdego dnia, wieczorem można było wybierać i przebierać w nocnych atrakcjach. Moim zdecydowanym faworytem były co wtorkowe salsoteki. W Krakowie, jak zapewnie w każdym innym polskim mieście, imprez tego typu jest pod dostatkiem. Jednak żadna się nie równa z wykonaniem gorącokrwistych ludzi południa. Miłym wspomnieniem są również bułeczki „cornetto” na ciepło sprzedawane po 4 w nocy w lokalu, gdzie przenosiła się impreza po wcześniejszej imprezie.
Erasmus, była to dla mnie przede wszystkim możliwość stworzenia bliskiej więzi z ludźmi różnych narodowości, różnych charakterów, którzy pozostawili swoje domy, rodziny , przyjaciół i wyjechali naprzeciw obcym ludziom i przygodom. Każdy z nas, „ Erasmusów” był inny. Jednak stawianie czoła tym samym przeszkodom i borykanie się z tymi samymi problemami zmusiło nas do stworzenia swego rodzaju rodziny , „rodziny Erasmusów” . Taka rodzina zastępcza, na którą zawsze i w każdej sytuacji można było liczyć . Przyjaciele, o których nigdy się nie zapomni.
Autor: Aga Burzawa
Zobacz także:
Tragedia w Rzymie: ojciec wrzucił 16-miesięcznego syna do Tybru
Zmarł w Rzymie były prezydent Włoch Oscar Luigi Scalfaro
Włosi niezadowoleni z sytuacji w swoim państwie
Komenatrze

~erasmusowiec
22 Maja 2009, Friday 18:52
sono d'accordo!!! Erasmus w TERMOLI = super przygoda :)
Lotniska we Włoszech
Rzym, Fiumicino - Leonardo da Vinci AirportForli - Luigi Ridolfi
Turyn, Caselle - Sandro Petini
Cagliari – Elmas Mario Mameli
Bolonia – Giugliemo Marconi
Rzym – Ciampino
Mediolan - Malpesna
Neapol - Capodichino
Lamezia Terme
Reggio di Calabria – Lotnisko dello Stretto
Katania – Catania Fontanarossa
Olbia - Costa Smeralda
Palermo – Falcone Borsellino
Perugia – Sant’Egidio
Piza - Galileo Galilei
Ancona - Falconara Marittima
Rimini – Federico Fellini
Parma – Giuseppe Verdi
Genua – Krzysztof Kolumb
Bergamo – Orio al Serio
Florencja – Peretola
Wenecja - Marco Polo
Mediolan - Linate

